życzę, co najmniej, własnego fotela :DDDDDDDDDDDDDD.
czwartek, 17 lutego 2011
niedziela, 13 lutego 2011
Straszne rzeczy
Się dzieją jak zapomni człowiek, wyjeżdżając z domu, przedmiotów niezbędnych do codziennego funkcjonowania.
W moim przypadku przedmiotami niezbędnymi do codziennego funkcjonowania są: kawałek papieru, coś do pisania i szczoteczka do zębów. O ile doskonale pamiętałam o czymś do pisania, to papier i szczoteczka jakoś opuściły zakamarki moich zwojów mózgowych.
Szczoteczka, to pikuś: w najbliższym spotkanym przybytku, handlującym artykułami podstawowej potrzeby, nabyłam wspomnianą. Niestety, jedynym papierem dostępnym w instytucjach tego typu, jest papier toaletowy :DDDDDDDDDDDDDDD Jako żywo - nawet w postaci silnie luksusowej - do pisania tudzież rysowania rzeczony nie nadaje się wcale :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Wobec zastanej sytuacji wpadłam w czarną rozpacz i panikę :DDDDDDDDDDDDDD
Do czasu. Otóż Mężczyzna został uhonorowany wspaniałym tortem zapakowanym w ................... tekturę falistą z przyczyn praktycznych :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Ha - tektura falista z jednej strony posiada wprawdzie fale, jak sama nazwa wskazuje, ale rewers ma zaklejony cudownym , szarym papierem :DDDDDDDDDDDDDDDD Mężczyźnie nie udało się uratować całej powierzchni pudełka, ale na dwa dni wypełnione rozmaitymi, związanymi z fotografią sprawami, wystarczyło :DDDDDD
No i sobie mazałam :DDDDDDDDDDDD
Konia z rzędem temu, kto zgadnie co czytam :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
A tort był PYSZNY :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
A - jeszcze jedno - uprzejmie proszę osoby, które oświeciłam co do czytanej aktualnie książki, o niezdradzanie jej tytułu :D
A - jeszcze jedno - uprzejmie proszę osoby, które oświeciłam co do czytanej aktualnie książki, o niezdradzanie jej tytułu :D
wtorek, 8 lutego 2011
Czy te oczy mogą kłamać?
Albo raczej czy mogę nie malować Homera?
Wszechkociość wszechogarniająca - czyli Homerek po nocnej bitwie, urozmaiconej upiornym wyciem - odsypia. Żeby nie było nieporozumień - on śpi na moim biurku - bestia :DDDD
Wszechkociość wszechogarniająca - czyli Homerek po nocnej bitwie, urozmaiconej upiornym wyciem - odsypia. Żeby nie było nieporozumień - on śpi na moim biurku - bestia :DDDD
środa, 2 lutego 2011
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Jestem "młodym projektantem" :DDDDDD
niedziela, 30 stycznia 2011
Na skutek niespania
Wzięłam się do malowania.
Jakoś tak wyszło, że nie mogę spać. Leżę w łóżku, męczę się okropnie. Nawet czytanie nie cieszy.
Myślałam, że może jak namaluję co mi się kłębi w głowie, to pójdę spać, ale nie - wygląda na to, że będę pokutować do rana. No to choć coś pozornie pożytecznego zrobię. A przynajmniej produktywnego.
No to wyprodukowałam. Zmierzch.
Idzie. Nadchodzi zmierzch - tak się kiedyś mówiło. Teraz słychać to coraz rzadziej, tak jakby nikt tego nie zauważał. A pora kiedy nadchodził była też porą kiedy zamykano ogród zoologiczny - ogarniała mnie wtedy czarna rozpacz - trzeba było wracać do domu zamiast drażnić rude orangutany (uchylając się przed mściwym pluciem :DDD) albo odklejać się od szyby, za którą leniwie pełzały legwany.
Idzie. Nadchodzi zmierzch - tak się kiedyś mówiło. Teraz słychać to coraz rzadziej, tak jakby nikt tego nie zauważał. A pora kiedy nadchodził była też porą kiedy zamykano ogród zoologiczny - ogarniała mnie wtedy czarna rozpacz - trzeba było wracać do domu zamiast drażnić rude orangutany (uchylając się przed mściwym pluciem :DDD) albo odklejać się od szyby, za którą leniwie pełzały legwany.
Teraz lubię zmierzch. Szczególnie wczesnym latem: taki po upalnym dniu, kiedy mogę usiąść na schodach, przed drzwiami domu i posłuchać jak szczekają psy, miłośnie zanoszą się słowiki w tarninie na poligonie i cykają pasikoniki w nieskoszonej trawie. Chciałabym już móc tak usiąść - niechby mnie nawet gryzły komary.
Zmierzch przynosi księżyc.
Zmierzch jest stary jak świat i ma równie starą pelerynę. Wszyscy myślą, że on ma pod nią gwiazdy, ale to nieprawda - to nie gwiazdy tylko mole wygryzły w niej dziury :DDDDDD Poza tym Zmierzch zawsze nosi szalik, bo wiecie przecież, że po zmierzchu bywa chłodno :DDDDD
Zmierzch jest stary jak świat i ma równie starą pelerynę. Wszyscy myślą, że on ma pod nią gwiazdy, ale to nieprawda - to nie gwiazdy tylko mole wygryzły w niej dziury :DDDDDD Poza tym Zmierzch zawsze nosi szalik, bo wiecie przecież, że po zmierzchu bywa chłodno :DDDDD
Dobra - przestaję bredzić - pora na dobranoc :)
sobota, 29 stycznia 2011
Zaraza
W domu.
Na samiuteńkim początku ferii.
Świnka Skarbonka jutro jedzie na kolonie, a dziś jej gardło ciągle jeszcze wygląda tak:
Hm - działamy dużymi ilościami czosnku i syropami. Świnka śmierdzi jak potępieniec, ale jakoś rzężenie ustało :DDDDDDDD
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









