piątek, 12 października 2018

Podbijam Chiny

Odkąd pamiętam chciałam zobaczyć Chiny. 
Ale nie z wycieczką. Nie. Chciałabym tak jak lubię: "per pedes apostolorum" -  na piechotę. No, prawie na piechotę - chyba jednak już nie dałabym rady na własnych kończynach przemierzyć Chin w tę i wew tę. 

Chciałabym zobaczyć góry i lasy, i rzeki, i jeziora, i zwierzęta, i rośliny i co tylko się da. I strasznie, przestrasznie chciałabym zobaczyć jak pracują rzemieślnicy w Jingdezhen. Ale mogę sobie popatrzeć najwyżej na filmy na YT. I patrzę. I marzę. O dzikich kułanach, jakach na śniegu, hulokach bimbających na gałęziach. 

Póki co słucham narzekań, że Chiny nas zalewają. I się nie dziwię, że nas zalewają, bo sami się o to prosimy, ale to całkiem inna historia. Póki co sama zalewam Chiny - "Drzewem" :D

Voila!

Aż pożałowałam, że napisy nie są zawiniętych wiórów stolarskich :D Fajnie popatrzeć jak wygląda własne nazwisko w zupełnie innym języku :D



A to dodatek, który mnie szczerze rozczulił: listek z nasionkami - można sobie włozyć do doniczki, albo do ziemi w ogrodzie i (chyba) kalendarz do monitorowania wzrostu roślinek :D Cudowne!!!! Strasznie mi się podoba!!!!

P.S.: Hahahahaha! To nie moje nazwisko! Tłumacz Google mówi: Ekologia naturalna mała encyklopedia :D

8 komentarzy:

  1. Gratulacje!!!

    Stwierdzenie, ze ktos ma ladne nazwisko nabiera na takiej chinskiej ksiazeczce calkiem nowego wymiaru :)))
    A pomysl z nasionkami i kalendarzem mega!

    OdpowiedzUsuń
  2. To wszystko jest takie piękne, że targa mi trzewia! Ta książeczka będzie dla małych Chińczyków czystą egzotyką!
    Gratulacje! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech nie targa, bo to może skończyć się retrospekcją spożycia ;b Egzotyką mówisz? Też się nad tym zastanawaiałam, poszukałam i okazuje się, że nie tak strasznie egzotyczną egzotyką :)

      Usuń
    2. O, a jak się już przegryzłaś, to opowiesz? Mówisz o florze czy faunie? Jakie są podobieństwa, a jakie różnice?

      Usuń
    3. Dęby są (choć mają całkiem inne liście), jelenie, jeleniowate są, kózkowatych od groma i ciut ciut, jelonkowate też. Ptaków szukać mi się nie chciało - przyznaję szczerze i bez bicia, ale bielik w Chinach mieszka i dzięcioły te same co u nas - tak samo. Sądzę, że gdyby dobrze rozejrzeć się po chińskich lasach, w tej samej strefie klimatycznej w jakiej my mieszkamy, czyli umiarkowanej, to podobieństw znalazłoby się znacznie więcej.

      Chiny są tak ogromne i połozone rozlegle, że chyba przechodzą przez nie wszystkie strefy klimatyczne. Z Ameryką Północną podobnie jest: wapiti, sika to podgatunki jelenia szlachetnego. Grizzly to nasz brunatny, a żubry i bizony miały wspólnego przodka: bison sivalensis. Chyba trochę chaotycznie to napisałam. A dlaczego taki egzamin? Przecież to wszystko wszędzie wiadome jest.

      Usuń