środa, 6 maja 2015

Naga prawda

Jest taka, że je uwielbiam.

Delikatne, pełne słodyczy. O pięknych, soczystych kształtach. Lubię kiedy są pokryte skórą z drobniutkimi skazami i rumienią się nieśmiało leciutkim, słonecznym rumieńcem. Są wtedy takie apetyczne.

I ta wspaniała faktura.


Mój Mąż spojrzał i westchnął: Ale mają świetne tyłki......................... :DDDDDDDDDD

14 komentarzy:

  1. to się chyba nazywa... hedonizm :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojtamojtam :DDDDD Niech się nazywa jak chce - jest pysznie :DDDDDDDDDD Grunt, to traktować jedzenie z przekonaniem :DDDDDDDDDDDD

      Usuń
    2. miałam na myśli to co ty napisałaś i to co powiedział mąż :D

      mmm... przypomniała mi się pewna pizza, którą robisz - pycha!

      Usuń
  2. Też lubię- a najbardziej wczesnowrześniowe ciężkie, rumiane Klapsy- które najlepiej jeść na golasa w wannie z racji obfitości soku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też właśnie robiłam jedząc wspomniane :DDDD Siedząc w wannie w piannie :DDDDDDDDDDDD

      O kurczaki - czyli jednak ..... hedonizm :DDDDDDD

      Usuń
    2. o to, TO właśnie!!!

      Usuń
  3. Kasiu, cudne kobitki :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym rzekła: Wasiuczyńska i Bajerowicz!!!! :D Piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co na to Ela - dla mnie ok :DDDDDD

      Usuń
  5. Ależ piękne istoty. Sto razy przyjemniej rysuje się pulchne zadeczki i okrągłe ciała! Chude są takie, ekhem, drapiące kartkę;)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozłozyłaś mnie na łopatki :DDDDDDD Dziękuję :DDDDD

      Usuń
  6. Jak to właśnie jest. Zawsze i wszędzie człek tak sobie kształty i kolory w mózgu ułoży, że mu wyglądają albo jak gęba albo jak zadek. Hihi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HEHEHEHEH! Mieliśmy kiedyś zaprzyjaźnioną Panią na targu: zawsze zostawiała nam "śmieszne", jak to określała ze znaczącym uśmieszkiem, pomidorki :DDDDDDDDDDD

      Usuń