Wbrew pozorom, wspomniane żabie udka nie mają najmniejszego „znaczenia kulinarnego” (to ulubione powiedzonko naszego kolegi - Jarka :)). Natomiast znaczenie kulinarne ma czosnek - czosnek niedźwiedzi - dokładniej.
Otóż mamy zamiar odwiedzić rzekotki w czosnku niedźwiedzim :D Wybieraliśmy się tam już w ubiegłym tygodniu, ale zostałam powalona przeziębieniem i wyprawa spełzła na niczym, a raczej na leżeniu w łóżku i wsłuchiwaniu się w jazgot kosiarki, z którą szalał Mężczyzna (przy okazji odkryłam, że Mężczyzna, w stadle z kosiarką, wywiera na ogród wpływ niemal równie destruktywny jak dziki - zostałam pozbawiona wszystkich firletek :DDDDDDDD).
Teraz siedzę sobie przed kompem, mam chwilę przerwy w pracy, i marzę sobie o ślicznych zieloniutkich stworzonkach, łażących niespiesznie po morzu czosnkowych liści. Może jeszcze zdążymy na kwitnienie? Chciałabym bardzo........

Marzyć dobra rzecz :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz