Na pogodę się obraziłam.
To niesprawiedliwe, że wczoraj było tak ciepło i cudnie, a dziś rano ptaki darły paszcze jak oczadziałe, ale lało, wiało i było wstrętnie! Życzę sobie żeby było............
No nie wiem czego sobie życzę, bo nie tak dawno temu składałam deklaracje dotyczące pogody i zdaje się, że twierdziłam, że lubię każdą?
No, bo lubię. Chciałabym tylko żeby zmiany pogody nie były takie częste i takie drastyczne, bo wydatnie finansuję gałąź przemysłu farmaceutycznego zajmującą się produkcją leków przeciwmigrenowych.
A wolałabym tego nie robić.
Na pociechę pogrzebałam sobie w urlopowych wypocinach (naprawdę wypocinach - uczyłam się nowego aparatu i szło mi jak po grudzie - zgroza - trochę techniki i okazuje się, że mam dwie lewe łapy). Ale co tam - co utrwaliłam, to moje :)
Maniakalnie kolekcjonuję faktury - cudowne wydaje mi się to, że natura korzysta chętnie ze swoich starych wypróbowanych wzorów:
O, skała - jak słoniowe kolano, albo żółwiowa skóra.
Albo zębata agawa - wygląda jak Moby Dick :D
Albo niezwykła tkanka nerwowa.... opuncji.
Albo gadzie czy rybie łuski palmowego pnia.....
„Oj. przemądra natura, natura jest” :) Może jutro będzie jeszcze mądrzejsza i ciepło mi da? :DDDDD