czwartek, 29 października 2009

Finezyjne usprawiedliwienie

NanoŚwinka, mimo że jest studentką drugiego roku nanotechnologii została zobowiązana do przyniesienia usprawiedliwienia.

Nieobecność została spowodowana, pośrednio, przez Pana Doktora - chirurga, który ochoczo wypełnił nakaz władz uczelni mojego dziecka i wypisał na karteluszku formatu A12, opatrzonym dwoma potężnymi pieczątkami (jedna z nich głosi, że firma nosi wdzięczne miano „Finezja”), poniższe wyjaśnienie:

Tłumaczę dosłownie:

Nieobecność 22.10.09 wynikła z kontaktu ze mną. :DDDDDDDDDDDDDD

środa, 28 października 2009

Dla Ciotki Klotki :)

To tak a propos tej żabiej orkiestry Ciociu :)

Psiejsko - czarodziejsko

Tak mówił Pies Pankracy mieszkający w telewizorze z Panem Kęstowiczem w baaaardzo daaaaaaaawnych czasach.

Fajne były te czasy. Wesołe :DDDD

Ale nie o tym chciałam napisać. Ktoś Miły mnie pocieszał :) Na pocieszenie dostałam wierszyk. Też z dawnych czasów :D Wierszyk Pana Brzechwy :D


Na brzegu błękitnej rzeczki
Mieszkają małe smuteczki.
Ten pierwszy jest z tego powodu,
Że nie wolno wchodzić do ogrodu,
Drugi - że woda nie chce być sucha,
Trzeci - że mucha wleciała do ucha,
A jeszcze, że kot musi drapać,
Że kura nie daje się złapać,
Że nie można gryźć w nogę sąsiada
I że z nieba kiełbasa nie spada,
A ostatni smuteczek jest o to,
Że człowiek jedzie, a piesek musi biec piechotą.
Lecz wystarczy pieskowi dać mleczko
I już nie ma smuteczków nad rzeczką.


Z mojego doświadczenia wynika, że pies niekoniecznie po mleczku przestaje być w nastroju blue. Czasem nie trzeba nic w miseczce - wystarczy zaproponować psu spacer :DDDD

wtorek, 27 października 2009

Się pocieszam :DDDD

Żabami.

A dokładniej rzekotkami.

Wbrew teorii Świnki z Pryszczycą przedstawione płazy nie są pod wpływem opiatów, którą to hipotezę dzieciątko wysnuło, dostrzegłszy w łapach żabich marakaski z makówek :DDDDDDD

Ponadto instrument drewniany smyczkowy ma pięć zamków, a nie cztery, bo tak. To instrument żabi i należy się pogodzić z istnieniem dodatkowego kluczyka - a nuż się przyda :D Poza tym pięć zamków wygląda ładniej niż cztery :DDDDDD

Makówkowe marakasy :DDDDDDDDD

Zakłopotany post bez tytułu

Kłopoty. Nic, tylko znowu kłopoty.

I dół.

I chciałabym umieć przespać problemy jak małe zwierzątka zimę.

Tyle, że się nie da. Zresztą małe zwierzątka też mają swoje kłopoty: zwierzątkowe.

E tam - już dziś nic nie napiszę, bo znowu będę marudzić. A wiewiórka chwilowo nie ma kłopotów i może spać spokojnie :D


Mimo wszystko zazdroszczę wiewiórce.

środa, 21 października 2009

Poprawiacz humoru :DDDDDDDDDDDD

Jak się wydobywac z doła, to na całego. Pan Gołas zawsze poprawia mi humor :DDDD

Pieskie życie

Pieskie jak pieskie, ale jesiennego doła muszę sobie czymś wypełnić.

Może zaraz sobie wyjmę farbki?

E tam - nie wiem. Za to wiem z czego się dziś okropnie uśmiałam. Z SIEBIE :DDDDDD


W sobotę i niedzielę, wciąż jeszcze odchorowywałam przeziębienie i usypiałam w każdym miejscu, w którym udało mi się posiedzieć dłużej niż trzy minuty :D Psiejstwo korzystało z każdej okazji żeby pokryć mnie dywanem z ciał :DDDDDDD, a Mężczyzna korzystał z okazji do robienia kompromitujących zdjęć :DDDDDDD

A tu jeszcze Najmłodsza Świnka. Ale to akurat zdjęcie z serii "słoooooooooodkie" :DDDD


Krzyś PASJAMI KOCHA spać z Zosią :DDDDDDD

niedziela, 18 października 2009

Żyrafa tym głównie żyje,....

.... że w górę wyciąga szyję.

Zawsze się zastanawiałam jak długi szalik potrzebny jest żyrafie na taaaaaaaaką długaaaaaaaaachną szyję :DDDDD Albo ile potrzebuje syropu jak dostanie grypy?
I kto myje taką szyję?

Nie, taka szyja jest ze wszech miar niepraktyczna, ale za to jaka ładna :DDDD


Raz i dwa, raz i dwa, pewna pani miała psa...

.... a nawet trzy psy :DDD

Wprawdzie te są niezbyt udane, ale co tam - fajnie się je robiło :DDDDD

Teraz nie mam czasu na zabawy w stwórcę więc na razie tylko zdjęcia "kołtuniaków" mieszkających w pudełku po butach :D




sobota, 17 października 2009

Złapał katar Katarzynę - Apsik!!! :D


Zimno mi.

Mam chore gardło i boli mnie głowa. Znowu. Bleeeee.

W dodatku w piątek, czyli jedyny w tym tygodniu dzień kiedy było na dworze pięknie o świcie, bo była szadź, musiałam iść do pracy zamiast na zdjęcia.

Hm, ale to chyba normalne? Wszyscy w piątek pracują przecież :D

W każdym razie JA na zdjęciach nie byłam. Był Mężczyzna i zrobił fajne fotki. Mnie pozostało siedzenie w domu, kichanie, stos chusteczek i farbki :DDDD, bo zrobiło się paskudnie :DDDD

W sumie fajnie: w taką pogodę jak dziś zdjęcia sie nie zrobi, a obrazek można namalować :DDDD

Choćby i taki zakichany :DDDD

Zdawało mi się, że widziałam koteczka :D

Właściwie, to mi się nie zdawało tylko widziałam naprawdę.

W koszyczku do ........ chleba :DDDDDDD

Najmłodsza Świnka zabrała Homerkowi koszyk wielkanocny i nazbierała do niego orzechów. Chwilowo bezdomny kot skorzystał z naszej nieuwagi i włączonego światła nad stołem w kuchni i uznał, że kuchenne naczynie znakomicie nada się do drzemki :DDDDD . Najwyraźniej nie tylko kurczęta korzystają z lamp jako źródła ciepła :DDDDDD

czwartek, 15 października 2009

Tak sobie siedze i marznę.....

.... i sobie myślę.

Wiecie jak wygląda żelazko z duszą? Wiecie - na pewno. A wiecie, że „z duszą”, to znaczy z ciepłem? Ja się dowiedziałam wczoraj, słuchając ze Świnką radia. Bajka była dla dzieci, a my czekałyśmy sobie w aucie na Tatusia i szukając czegoś ciekawego trafiłyśmy na fajną audycję.

No tak sobie potem siedziałam i myślałam o tym czym jest dusza. Bo gdyby tak przyjąć duszę ludzką w kategoriach żelazkowych, to człowiek bezduszny jest istotą bez wewnętrznego ciepła. Tak sobie myślę, że coś w tym jest. A może o istnieniu duszy świadczy ilość ciepła jakie umiemy dać innym? Hmmmmmmm...........

Muszę to sobie dobrze przemyśleć, ale podoba mi się taka idea :)

Addio.........

Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i
ta jesień rozpostarła melancholii mglisty woal .....

Tak śpiewał Wiesław Michnikowski - prześmiesznie zresztą :DDDDD w Kabarecie Starszych Panów, którego byłam wierną oglądaczką w wieku lat około siedmiu. W telewizji ktoś wtedy wymyślił, że będą Strasi Panowie i byli, a ja ich sumiennie oglądałam i usiłowałam zaśpiewac te wszystkie cudownie śmieszne kawałki z "Upiornym twistem" na czele - Wiesław Gołas to jednak jest mistrz na mistrze :DDDDDD

Dziś obrazek jesienny choć nie w temacie miłości do pomidorów. Tak mi jakoś chodziły młode sówki uszatki po głowie i wychodziły sobie dziupelkę :DDDD

piątek, 9 października 2009

Specjalnie dla Agaty :D

Rozjuszyłam się jak odkryłam jak na blogu umieszczać videoclipy czy jak to im tam jest tym tam? :DDDD.

I dlatego dziś, w Moim Prywatnym Koncercie Życzeń, piosenka dla pewnej Agaty :)

No dobra nie tylko dla Agaty: ta piosenka przyda się każdemu, kto czasem zapomina, że nie warto się zamartwiać na zapas :) Mnie też :DDDD